czwartek, 6 listopada 2008

Dzień pełen wrażeń

Po pierwsze zaadoptowałam dzisiaj Kogoś. Dobrze mi z tym zaadoptowaniem, chociaż wiem, że dla mnie słowo Przyjaźń znaczy ogromnie dużo i upłynie jeszcze troszkę czasu, bym w pełni mogła go użyć. Teraz cieszę się tym, co jest, bo jest miło.

Po drugie, ktoś kogo kocham ogromnie, dostał mój list i zakwitł u Ktosia słonecznik, taki ode mnie, prosto z ogrodu. Myślę o Tobie ciepło i już szykuję kolejną niespodziankę.

Po trzecie był dzisiaj u mnie gość. To spotkanie było inne niż wszystkie jakie do tej pory miałam. Pierwszy raz w życiu nie umiałam komuś pomóc. To co mogę, to jedynie wznieść swój głos do Nieba...

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

ten gość martwi nie tylko Ciebie...

m.glaz pisze...

Mnie również martwi