piątek, 26 września 2008

Czas na czekanie.

Zrezygnowałam z pracy w Warszawie. Nie wiem czy to dobrze, czy źle. Wspaniała firma, atrakcyjne wynagrodzenie, ale... nie teraz, nie tak, nie tam. W tym momencie nie jestem przygotowana na przeprowadzkę i zmianę otoczenia. Myślę o tym wszystkim co Bóg ma w planie, wiem, że to On układa te pomieszane puzzle i dobrze, że się w tym orientuje. Ja zupełnie straciłam nawigację. Numer jeden pozostaje Oli, później moje uczelniane plany i zaangażowanie w grupę młodzieżową. Ciągnie mnie jednak do pracy. Lubię wstawać rano, robić makijaż, zakładać koszulę i spodnie w kant, siadać za biurkiem i w pewnym sensie realizować w czynie swoje umiejętności. Z drugiej strony denerwuje mnie ( i to jeszcze jak! ) , brak zażyłości w relacjach, naciąganie prawdy, działanie w myśl którego najważniejsze są zyski a nie ludzie i ich życie. Pamiętam jak dziś Wigilię i siedzące po nadgodzinach panie z księgowości zamykające miesiąc, które marzyły o kąpieli w wannie z pianą, by móc zaraz zasiąść przy świątecznym stole. Te wszystkie sprzeczności, powodują, że trudno mi pogodzić priorytety. Bo priorytetem jest Bóg, służba dla Niego, myślenie o NIM. Priorytetem jest Oliś, Dawid, rodzina, dom. Priorytetem jest nauka, moja uczelnia, zaangażowanie. Priorytetem jest praca, wyjście do ludzi. I jak to wszystko pogodzić ? Dopiero dzisiaj dokładniej rozumiem słowa Biblii, że jest czas na wszystko. Teraz jest czas na czekanie.

2 komentarze:

Aguś pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Aguś pisze...

Kochana moja przyjaciółko. Myślami jestem z Tobą bardzo blisko. Modlę sie o was i nie ustaję, bo wiele może usilna modlitwa sprawiedliwego...Bóg odpowie ci a wtedy będziesz zadzwiona Jego miłościa, łaską i dobrocią. Jesteś cudowną mamusią i zoną, a te następne elementy odstawmy na chwilkę na boczek:)...cho wiem, że są ważne. Rodzina to skarb!!!!Kocham cię