
Oliś jest cudny. Wczoraj wyszliśmy na spacer, by odetchnąć ciepłym powietrzem kolorowej jesieni. Zbieraliśmy kasztany i turlaliśmy je po chodniku. Zachwycał się najmniejszym liściem i każdym gołębiem. Naprawdę można się nauczyć afirmacji świata od takiego szkraba. Wszystko go onieśmiela; szum drzew, szczekające psy, żołędzie i czerwona jarzębina. Co krok się zatrzymywał, wzdychał z uśmiechem i patrzył na wszystko z podziwem. Zdawał się mówić "Mamo, świat jest taki piękny". Tak, jest. Bóg go stworzył doskonale. I Ty jesteś doskonały, mój mały Olinku. Doskonałe jest wszystko co jest w Tobie.
Po drodze zaczepiał dzieci i dorosłych. Ciągnął ich za rękę, by szli z nami i podziwiali przyrodę. Jak ktoś spodobał mu się szczególnie to dawał mu kasztana. Sam też kilka otrzymał. Wieczorem, gdy kładłam go spać i przebierałam go w piżamkę, w kieszonce ubranka znów znalazłam brązowo - biały, błyszczący owoc Kasztanowca. Teraz, wraz z innymi skarbami jesieni, leży w wiklinowym koszyku i przypomina mi o tym, że bycie mamą jest najsłodszym doznaniem mojego życia.
Po drodze zaczepiał dzieci i dorosłych. Ciągnął ich za rękę, by szli z nami i podziwiali przyrodę. Jak ktoś spodobał mu się szczególnie to dawał mu kasztana. Sam też kilka otrzymał. Wieczorem, gdy kładłam go spać i przebierałam go w piżamkę, w kieszonce ubranka znów znalazłam brązowo - biały, błyszczący owoc Kasztanowca. Teraz, wraz z innymi skarbami jesieni, leży w wiklinowym koszyku i przypomina mi o tym, że bycie mamą jest najsłodszym doznaniem mojego życia.
2 komentarze:
A u mnie bycie mamą jest najbardziej szalonym doznaniem życia.
A szalone to już swoją drogą ;)
Prześlij komentarz