czwartek, 17 lipca 2008

Bardziej, mocniej, więcej.

Dzisiaj jeszcze bardziej niż wcześniej, pragnę być bliżej Nieba. Odkurzam zniszczone skrzydła, naprawiam lotki, pokrywam je niewidzialnym pyłem i sytartuje do lotu. Musi się udać. Nie chcę się spalić jak Ikar, gdy za blisko podlatuje Słońca. Nie mogę się spalić.

Widziałam dzieci, zalewające się łzami, bo tak bardzo wzruszyła ich opowieść o Synu Człowieczym. Widziałam kawalek bramy, kóra otworzyła się na chwilkę, by wprowadzić najmłodszych do Wielkiej Rodziny. Starzec z brodą zapisywał ich imiona na skrawku papieru, by móc później przepisać je do złotej księgi. Nigdy nie myślałam, choć wiedziałam to wcześniej, że dziecko jest mniejsze od kolibra i dlatego jest ponad tymi, co zapomnieli jak to jest modlić sie zwyczajnie, prosić bez zbędnych słow. "Zawsze mnie kochaj" - Kasia , lat 6

1 komentarz:

m.glaz pisze...

Jestem Tym cały czas przejęta i czuję się jednym z nich. Dzieckiem z Szafy w Narnii.