środa, 10 września 2008

Life goes on...

Wczoraj wysłałam ponad 12 aplikacji. Tak, tak szukam pracy! Nie wiem jak to będzie, ale sytuacja spowodowała , ze musiałam podjąć taką decyzję. Zastanawiam się co w tym wypadku z Olim, z kim go zostawię, jak ja dam radę wytrzymać bez niego 8 h dziennie. Nie mam jednak wyboru. Do starej pracy nie wracam, czas ruszyć z miejsca. A jesli telefon sie nie rozdzwoni, no cóż Bóg tylko wie co wtedy. Zacznę inwestowac w siebie. Dokończę to co zaczełam i zagłębię się w jakąś pasję. Jedno wiem na pewno - dosyć z czekaniem na Godota. Trzeba zrobić krok wiary i iść do przodu. Tylko tak zobaczę co kryje sie za rogiem.

Wczoraj spotkałam Laurę - pięknie jej w nowej fryzurze. Wygląda jak Audrey Tatou. Jak znów zobaczę ją w długich, to sama przyniosę nożyczki :D